Wspomnienia z remontu
Czy Wy też lubicie remonty tak, jak ja? Na samą myśl o remoncie ciarki mnie przechodzą i dostaje dreszczy. Brrrrr... A właśnie w tym roku musiałam wyremontować całe piętro w moim domu. Masakra. Jeszcze teraz jak o tym pomyślę to mam dość. Przez następne trzy lata nie chcę słyszeć o żadnym remoncie, no chyba, że nie będzie mnie wtedy w domu. Tegoroczny remont skończył się u mnie miesiąc temu, jeszcze teraz męczę się z brudem po gipsowaniu. Ale od początku. Zamówiłam ekipę remontową - malarz i tynkarz. Dzień przed remontem pojechałam do sklepu kupić tapety, gips, farby i dwie drabiny, i resztę rzeczy potrzebnych do tej roboty. Ekipa zjawiła się u mnie w pewien poniedziałkowy poranek i od razu wzięła się ostro do pracy. Zdarli tapety, zeskrobali farby, potem gipsowanie, malowanie sufitów i ścian, tapetowanie itd. A najgorsze zostało dla mnie - wielkie sprzątanie po remoncie, a to co mnie najbardziej dobija to ten cholerny gips. Zostają po nim takie mazy na podłodze, że szok. Wcale nie mogę podłóg domyć. Ogarnia mnie już melancholia. A po tym remoncie jeszcze przyszli hydraulicy zamontować mi nowy kran w łazience i znowu sprzątanie... Masakra po prostu. Chociaż muszę przyznać, że mój dom teraz wygląda całkiem, całkiem.. No i zostały mi dwie dość funkcjonalne drabiny... Używam ich do zawieszania firanek i zasłon.
